Stowarzyszenie

AMBER SZCZECIN

Historia

Początki osady Amber w Szczecinie

W roku 2005 Robert Mateusiak został zaproszony do zasilenia "zabawowej" osady "Fly Away Dragon" utworzonej jako reprezentacja miasta Goleniów  - miasta partnerskiego Greisfald na zawodach w tym mieście. Ku zaskoczeniu samych siebie zajęli w klasie fun I miejsce ! Wówczas Robert Mateusiak oraz Mariusz Bączkiewicz powiedzieli sobie, że "pora na coś takiego w Szczecinie !!!. W tym samym roku pod nazwą "Flying Dragon" już jako szczecińska osada wystąpili na festynie Oblężenie Malborka. W roku 2006 Robert Mateusiak wraz z Magdalena Przeworską zawiązuje osadę "Celna Torpeda" i występują na pierwszych zawodach w Szczecinie a następnie w Greisfaldzie oraz Schwerinie. W tym samym roku powstaje osada "How are you" (utworzona tylko na potrzeby zawodów Gryfinie), aby jesienią przybrać nazwę "Black Diamonds" pod kierownictwem Roberta Mateusiaka oraz Mariusza Bączkiewicza. To właśnie do tej osady przychodzą w roku 2007 tacy zawodnicy jak: Mirosław Olejnik, Krzysztof Głowacki, bracia Wojciech i Piotr Stokłosa oraz Grzegorz Kucharski. Wówczas osada zaczyna nabierać charakteru sportowego ! Z tego teamu wywodzi się wielu członków obecnej osady "Amber". Rok 2008 to zawieszenie działalności osady "Black Diamonds" i z inicjatywy Mirosława Olejnika i Magdaleny Przeworskiej w oparciu o osadę "Baltic Dragon" powstaje zalążek osady "Amber". Dlatego też właśnie rok 2008 utożsamiany jest jako powstanie osady "Amber" !!!!
Rok 2010 to powstanie Stowarzyszenia "Amber Szczecin" z pierwszym jej Prezesem Katarzyną Jarosz. To właśnie pod jej kierownictwem zaczyna się prawdziwa historia i sukcesy osady 'AMBER"........

Poprzednie zarządy

W Polsce

Początek łodzi smoczych w Polsce to rok 1997, kiedy to Włodzimierz Schmidt, długoletni działacz i trener MRKS „Gdańsk „ zorganizował” wraz z Jerzym Walczykiem pierwsze zawody na Motławie w Gdańsku. Zawody mogły się odbyć tylko dlatego, że zaproszone z Niemiec kluby przywiozły dwie łodzie smocze. Ścigało się 7 osad z Niemiec i jedna Polska. W zawodach tych osada MRKS Gdańsk pod nazwą "Gdańskie Smoki" zajęła III miejsce, a puchar Prezydenta Miasta Gdańska zdobyła załoga z Hamburga. Od tego roku rozpoczął się zwycięski “marsz” łodzi smoczych na polskie wody. W następnych latach, zostały zakupione dwie pierwsze łodzie i zawody na Motławie weszły na stałe do kalendarza imprez organizowanych przez powstały w Gdańsku pierwszy klub pływania na łodziach smoczych pod nazwą Klub Wodny WIKING. Podczas trzecich zawodów międzynarodowych w roku 1999 zorganizowanych na otwarcie Jarmarku Dominikańskiego w dniach 31/08 - 01/08/99, pierwszy raz zwyciężyła załoga polska. Zawody te obserwował zaprzyjaźniony z Piotrem Gawlickim, dyrektorem Tetra Polska brytyjski przedsiębiorca Derek Hankinson który sfinansował udział polskiej drużyny w mistrzostwach świata w Nottingham w Anglii 26 - 29 sierpnia 1999 r. Na mistrzostwach tych drużyna polska uplasowała się w środku stawki zajmując w ogólnej punktacji klasy 'open' VIII miejsce na 15 startujących krajów, a 5 w Europie za Niemcami, Wielką Brytanią, Danią i Węgrami. Trenerem tej załogi był Włodzimierz Schmidt a pomagał w przygotowaniach Mirosław Jarliński z KS Astoria Bydgoszcz. Sukcesy zawodników polskich i zaangażowanie w rozwój tej dyscypliny sportu dwojga zapaleńców, wymienionych wyżej, oraz Piotra Gawlickiego doprowadziły do powołania w dniu 3.11.1999 r. w Gdańsku związku stowarzyszeń pod nazwą "Polska Federacja Łodzi Smoczych".

Na świecie

Ponad 2300 lat temu, w sercu Chin, rzeka Mi Lo była świadkiem śmierci Qu Yuana - poety i cesarskiego doradcy. Wówczas nikt nie zdawał sobie sprawy, że była również świadkiem narodzin tradycji, która przerodziła się w sport. Na skorumpowanym dworze cesarskim, Qu Yuan był uczciwym człowiekiem, który chciał poprawić los zwykłych ludzi. Zausznicy cesarza, nienawidzący zmian i zazdroszczący Qu Yuanowi łask i popularności uknuli intrygę, która pozbawiła Qu Yuana cesarskiego zaufania i doprowadziła do wygnania go z dworu. Zrozpaczony poeta rozpoczął swoją wędrówkę po prowincjach, zapisując w swych wierszach smutek, jaki trawił jego duszę. Jego wędrówka trwała wiele dni i nocy, aż pewnego dnia przyszedł nad brzeg rzeki Mi Lo i rzucił się w jej nurty. Nie wiadomo dlaczego to zrobił. Być może nie mógł znieść smutku i samotności jakie nosił w sercu, a może nie mógł cierpieć swej bezsilności wobec systemu.Rybacy, którzy widzieli jego desperacki czyn, pospieszyli mu na ratunek. Bijąc w bębny, by odstraszyć głodne ryby i wiosłując wściekle, próbowali uratować poetę. Na próżno! Qu Yuan utonął, a jego ciało nie zostało odnalezione. Na pamiątkę tej tragedii, każdego roku urządzane były wyścigi łodzi. W ten sposób narodził się sport, który podbił serca nie tylko Chińczyków, ale także ludzi innych kultur.